Taki właśnie szok przeżyłam w piątek wracając z górskich wojarzy nartowych, rano chodziłam jeszcze w śniegowcach i czapie by wieczór przywitał mnie wiosenna aurą, szok dla ciała jakich mało. W ogóle jakoś nie mogę dojść do siebie, no niby po urlopie to wypoczęty człowiek powinien być, pełen werwy i zapału ......a tu co ..... no klapa kompletna, pełen marazm jakiś mnie dopadł i nie mogę się otrząsnąć. Narzekać na wyjazd nie będę bo bym zgrzeszyła, było rewelacyjnie, zwarta ekipa, wyborne towarzystwo dzieci i dorosłych i wiele atrakcji.
Dlaczego tylko się pytam człowiek po takim fajnym wyjeździe to tylko nadaje się do sanatorium, no dlaczego?? a dlatego, ze człowiek ten chce urlop wykorzystać na ile się da i szaleje, szaleje, szaleje.......no bo niby co że z dziećmi, że starzy ( to nie ja) ;-) i inne jakieś tam "że" to szaleć nie można ....... można a nawet i trzeba!!!!
Szaleliśmy zatem w składzie trzech rodzin statystycznych (2+2) i jedna Młoda Para a plan dnia był następujący:
1. Pobudka - rano - jak na urlop zdecydowanie za wcześnie ...... ale zbiórka zawsze w komplecie.
2. Śniadanie- pychota.
3. narty, narty, narty.....
4. Coś na ząb na stoku....
5. znowu narty....
6. po nartach w zależności od stanu fizycznego ekipy - basen lub sanki
7. Kolacja- długa i dobra
8. Dzieci spać
9. Rodzice .....impreza....impreza...... impreza!!!!
I jak tu wypocząć na takim wyjeździe- toż to fizycznie nie możliwe :-)
Tośka moja bakcyla nartowego połknęła, po dwóch dniach śmigała jak stara wyga, Matylda też
próby poczyniła ale najwiekszą frajdę sprawiała jej jazda na krechę miedzy tatowymi nogami i sanki..... "bobowa draha" to naprawdę ostra jazda - 4-ro km trasa saneczkowa robi wrażenie nie tylko na dzieciach a zabawa przednia.
próby poczyniła ale najwiekszą frajdę sprawiała jej jazda na krechę miedzy tatowymi nogami i sanki..... "bobowa draha" to naprawdę ostra jazda - 4-ro km trasa saneczkowa robi wrażenie nie tylko na dzieciach a zabawa przednia.
Najlepszą atrakcją był przejazd po stoku ratrakiem, nie wiem tylko kto się bardziej cieszył dzieci czy Tatusiowie :-)
Pozdrawiam
Lutajka
Madziu, bo na takich wczasach wypoczywa się psychicznie:) zazdroszczę tej przerwy w codziennosci i to w takiej scenerii!:)
OdpowiedzUsuńAle Ciebie kochana długo nie było :( Troszkę zaniedbałyśmy nasze szycie. Fajny urlop miałaś i strasznie Ci zazdroszczę bo u mnie tylko choroba........ buziaki
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia i świetna relacja!!!
OdpowiedzUsuńTroszeczkę zazdroszczę!
Pozdrawiam
Fajna relacja z fajnego wyjazdu.
OdpowiedzUsuń