środa, 13 października 2010

Candy


Moje Candy - obiecane już dawno, dawno temu z powodów wiadomych czekało i czekałam ja. Tymi małymi upominkami chciałbym się Wam odwdzięczyć za liczne grono odwiedzających mojego bloga, kibicujących mi w tym co robię, za maile, komentarze, pytania i co tu dużo mówić za to, ze towarzyszycie mi już ponad pół roku.
Zasady jak zawsze:
- komentarz pod postem;
- zamieszczenie linka u siebie;
- osoby nie posiadające bloga proszę o kontakt mailowy;
- losowanie 3 listopada.

Miłej zabawy i powodzenia.



dziękuję Wam.

poniedziałek, 11 października 2010

wracam do eteru.....

tak, tak..............mam zasięg i mam podłączenie do sieci i mogę pisać, czytać, przeglądać...... i jako, że zmogła mnie grypa i poległam w łóżku, mogłam poczytać sobie Wasze blogi, nadrobić zaległości, pozachwycać się i sama też coś napisać!!!!!

Po pierwsze to bardzo pragnę podziękować Konstancji i Brydzi za zaproszenie do zabawy w ''Lubię" było mi bardzo miło...........obiecuję Wam ze taki post na pewno się pojawi, niestety nie mam już kogo do powyższej zabawy zaprosić..........wszyscy blogerzy pewnie zdążyli o niej zapomnieć :-)


Po drugie dziękować będę Wam wszystkim czytającym mojego bloga, za wsparcie podczas niebytu internetowego, za miłe słowa, za komentarze, maile, opinie.


Po trzecie będę nadrabiać zaległości wnętrzarskie własne i tu krótka zapowiedź.....

sypialniana:

łazienkowa:

korytarzowa:


salonowa:



poniedziałek, 4 października 2010

eteru mi brak........:-((((((

Jesień przyszła, pięknie za oknem lecz coraz zimniej się robi, więcej czasu spędzamy w domu to i więcej rzeczy można porobić..... no można ale jak nie można ich pokazać i człowiek zapomnieć zdążył co zrobił, to szlak człowieka trafia.
Mnie szlak trafia od ponad miesiąca bo...............nadal nie mam internetu w domu, nadal nie mogę pisać, czytać itp.
A dlaczego, skoro żyjemy w XXI wieku, w kraju cywilizowanym............no właśnie dlaczego????
Ja tego nie pojmuję, biurokracja firm telekomunikacyjnych wszelkich przyprawia mnie
o palpitacje serca, ból głowy i inne podobne stany o zszarpanych nerwach nie wspominając.
Przepraszam Was moi drodzy ale nie umiem określić bliższego czy dalszego nawet, przybliżonego czasu, kiedy ów internet pojawi się w moim posiadaniu,więc milczeć będę przez czas jakiś jeszcze.
Liczę na Waszą wyrozumiałość i cierpliwość.
pozdrawiam.
Magda

wtorek, 17 sierpnia 2010

Nowy-stary pokój dziewczynek

Po pierwsze:
Bardzo dziękuję za wszystkie maile, komentarze pod ostatnimi postami, sprawiły mi ogromną przyjemność i jednoczesnie zaskoczyły, zasypałyście mnie pytaniami, zachwytami, pochwałami. Jest to niezmiernie miłe i budujące, sprawia że człowiek wie, że to co robi ma sens.
Pytałyście jaką farbą maluję -przeważnie akrylową do drewna i metalu(D....x), i u mnie sprawdza się w 100% a malowałam już nią prawie wszystko: drewno, metal, aluminium, szkło, plastik, ceramikę...Czasem trzeba nałożyć o jedną warstwę więcej, ja maluję na różne sposoby:
a) pędzlem -jesli zależy mi na uwydatnieniu srtuktury malowanej powierzchni np. drewna,
b) gabeczką - jeśli chce uzyskać jednolity, aksamitny wygląd,
c) wałkiem - do dużych powierzchni, np.meble.
Po drugie:
Obiecałam, ze bedą posty i to duzo a ja tu zamilkłam na kilka ładnych dni..........
Zamilkłam bo...........wróciłam do domu.......a tam niestety netu jeszcze nie mam i pomimo XXI wieku biurokracja nadal panuje w naszym kraju i jak się okazało przeniesienie numeru telefonu z lokum A do lukum B stanowi DUZY problem, a problem się pogłebia bo to wakacje są i ludzi do pracy brak!!!! Jestem wiec tymczasowo odcieta od sieci, co oczywiście nie zwalnia mnie z dotrzymania obietnicy!!!!
Po trzecie:
Pokój dziewczynek
Nowy ale stary...........w klimacie jaki był w naszym starym domku. Szarości, biele i róż w dodatkach - słodko ale nie przesłodzone. Zatem bez zbędnych komentarzy z mojej strony dzis foto relacja z pokoju dziecięcego. Zapraszam.













Brakuje jeszcze kilku drobiazgów, zasonek, komoda czeka na pomalowanie...........ale jest ich wymarzone królestwo.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Przydasie kuchenne

Jako, ze jestem bez pamięci zakochana w kuchni własnej, dziś nadal pozostanę w temacie...........temacie tak bardzo przeze mnie lubianych........przydasi..........rzeczy, które dodają smaku, uroku, cieszą oko............bo mają to "coś" co stawia kropkę nad "i" jeśli chodzi o urządzanie wnętrz. Za produkcję i zbieractwo takowych mogłabym startować w jakiś zawodach, jeśli takie by były :-). Produkuję, zmieniam wszystko co wpadnie mi w ręce, a często wpadają bardzo mało oczekiwane rzeczy i jeszcze bardziej zaskakująca jest ich metamorfoza.
Tak było z tą puszką......

.........kupiłam ja wraz z jej przepyszną zawartością ciastkową na ostatnią Wigilię w wiadomym sklepie na "B". Ba nawet kupiłam ją z założeniem że na ciastka właśnie będzie..........i nagle olśnienie jakieś, eureka mnie dopadła ...........by z pudełka ciastkowego..............chlebak poczynić i poczyniłam ma się rozumieć.





Konewka- tej Pani to nie lubiłam bardzo, stała przewalana z kąta w kąt i zamiast spełniać swą funkcję konewkową stała się przybornikiem na...........pisadła wszelkie ............
i już........... już miałam ją utylizować, gdy ta sama eureka co powyżej kazała ją farbą potraktować.
Fakt, ze malowanie ceramiki nie jest łatwe i nie pamiętam już ile warstw farby nałożyłam ale efekt zauroczył mnie bardzo i nawet rzeczoną Panią Konewkową polubiłam......




Pojemnik na.............co się da.....:-)

Tego to znalazłam w firmie u kolegi małżonka, pojemnik rekalmówkowy firmy "X", oczka mi się zaświeciły i cap za niego.............Teściowa na to........"ty znowu jakieś gemelarstwo zbierasz????......" No zbieram ,zbieram!!!!! i w te pedy do domu - bo działać trzeba!!!!! Tu tylko delikatny lifting makijażowy się pojawił i .............. jest!!!!



Do tego inne, zakupione tudzież w spadku otrzymane dzbanki, konewki, doniczki i .........przydasiowa rodzina się powiększa.

Bardzo dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze dotyczace poprzedniego posta, miło mi bardzo że Wam się podoba.

wtorek, 3 sierpnia 2010

Podziękowania, zaległości i kuchene spełnienie marzeń....

Po miesięcznej przerwie w pisaniu na początek podziękowania:

dla Was moi Kochani, za odwiedzanie mojego bloga( już ponad 5000 gości - takiej popularności się nie spodziewałam), opinie, komentarze,ciepłe słowa. Fakt że to co tworze podoba się tak wielu jest dla mnie niezmiernie miły i daje DUŻE poczucie zadowolenia. Dziekuję bardzo i zapraszam.....

Wiem, wiem przydałoby się jakieś candy jubileuszowe ale zmuszona jestem przełożyć je na wrzesień bom stale w rozjazdach i na walizkach, obiecuje że na pewno będzie.....


Zaległości- mam ich sporo:

- w pisaniu przede wszystkim, nie żebym nie miała o czym pisać......bo tego aż nadto..........ale ja ostatnio to robię jedynie dwie rzeczy,obie bardzo przyjemne: albo jestem z dziewczynami na Helu.....albo .....wykańczam dom (się.....) :-)

- w czytaniu - waszych blogów,choć to idzie mi w miarę systematycznie, czytam, podziwiam, zachwycam się.......choć nie zawsze mam czas na komentarze, jednak jestem i kibicuje nieustanie....

Zaległości nadrobię.......... będę pisać, pokazywać, relacjonować bo dużo do pokazania mam, sierpień będzie owocny w posty!!!


Czas na temat główny- marzenie moje kuchenne.....

Moja kuchnia........powstawała w mojej głowie długo, zmieniała się, ewoluowała, pewne pomysły odchodziły a w ich miejsce pojawiały się nowe.............jedno co było niezmienne to fakt, ze kuchnia ma być biała. I jest, moje magiczne miejsce, w którym oddam się mojej kolejnej wielkiej pasji jaką jest gotowanie, będę pitrasić, wymyślać, degustować........a wszystko to w naszej kuchni............kuchni, która od początku do końca jest tą wymarzoną, jedyną...........i jest nasza......w naszym domu.

Pozwólcie ze nie będę opisywać każdej fotografii, niech kuchnia przemówi do was sama,tak jak przemówiła do mnie.............bo ja niezmiennie zakochana w niej jestem......
















poniedziałek, 5 lipca 2010

miał być kominek........będzie....KOZA

Mówi się, ze lato to sezon ogórkowy,bo niewiele się dzieje, bo jakoś tak wolniej płynie czas i człowiek się rozleniwia....... hmm u mnie zdecydowanie w tym roku sezonu ogórkowego zabrakło, przynajmniej na razie ;-) wszystko toczy się w jakimś wariackim pędzie, który ciężko ogarnąć. Nasze ostatnie 3 tygodnie życia to głównie remontowe i przeprowadzkowe zawirowania, pakowanie i rozpakowywanie, ustawianie, przestawianie, poprawianie i tak w kółko, wszystko to przy akompaniamencie Panów Majsrtow różnej maści, kończących swoje prace, które dawno już miały być skończone.
Nikt nie mówił, ze będzie łatwo, budowanie tudzież remonty to praca na pełen etat i tu monituje do władz naszych o ustanowienie jakichś urlopów budowlanych :-), płatnych oczywiście co by człowiek w spokoju mógł dom postawić i nie zwariować, bo o to nie trudno.....

ja tu gadu gadu......a miało być kominkach..... ale to gwoli wyjaśnienia braku bytności mojej na blogu.....
kilka lat temu, kiedy nawet do głowy mi nie przyszło , że dom będe mieć ( znaczy przyszło ale w marzeniach głębokich) wpadła mi w ręce gazeta wnętrzarska- wersja angielska i oczom mym ukazał się piękny,uroczy,cudny KOMINEK. Od tej pory wiedziałam ze jak tylko będę miała kiedyś dom to tylko z takim kominkiem właśnie, gazeta sobie leżała,co rusz wpadała mi w ręce by utwierdzać mnie w przekonaniu, ze kominek wart jest grzechu. Grzech bym może i popełniła tylko komina brakło i domu brakło. Do czasu...... wiadomo teraźniejszego. Dom się znalazł i komin sie znalazł i nawet nadał sie prawie idealnie,prawie bo zamysł nasz był taki aby postawić kominek ceglany z otwartym paleniskiem i dużą przestrzenią. przestrzeń się znalazła.......... ale komin okazał się być za mały do przestrzeni coż, trzeba było zaradzić inaczej i tak w przestrzeń wpasowała się....... KOZA..... piękna, żeliwna, elegantka.
....ale od początku....

Potrzebne materiały:

1. cegła........ znalazłam....... stan opłakany!!!

2. cegła oczyszczona........ brak............. należało oczyścić, wiec zakasałam rękawy i ......do pracy rodacy ( dwa dni tyrania drucianą szczotą, zdarte palce i paznokcie).....już jest!!!!

3. Pan Kominkowy- znawca budulca i mistrz w swoim fachu - znaleziony......budowa trwa.



4. gips,tynk, farba........... w toku.





5. grande finale - wymarzona,wyczekana, wytęskniona - Koza-kominek!!!


Kominko-Koza......

............teraz pozostaje mi tylko czekać na długie jesienne wieczory......